wtorek, 17 lipca 2012

z wizytą u....

Z wizytą u dziadka :D Powinnam napisać , zacząć od tego że kiedy babci nie ma dziadek szaleje. Czyli sprząta szafy i inne pawlacze. Zadzwonił dzisiaj , zaprosił , chciał żebyśmy przyjechali. Okazało się że sporą cześć rzeczy które mogłyby Wojtka zainteresować wyrzucił , zostawił jedynie cały stos ubrań.
Ale fajnie było pojechać do niego , posiedzieć , wypić kawę , posłuchać jego opowieści . Strasznie ciepły , niesamowicie miły człowiek.

trzy dni , cztery noce

Zostały tylko i aż trzy dni do urlopu.Już się nie mogę doczekać. Spakować się , pojechać w siną dal, gdzieś gdzie nigdy nie byłam. I oby pogoda dopisała, oby samochód dal z siebie wszystko i nie zawiódł.





Kocham , uwielbiam z nim jeździć samochodem , nawet jeżeli panikując sprawiam inne wrażenie, uwielbiam to.

piątek, 6 lipca 2012

lato lato lato :D

Upalne lato , straszliwie ale i tak to kocham.
Wszyscy narzekają , marudzą a kiedy tylko zrobi się odrobinę chłodniej od razu zrzędzenie.

Siedzę naga po kąpieli , włosy mi schną czuję na plecach ciepły , upalny powiew wiatru , napój miętowy czeka już tylko na ost. poprawki . Bosko

wtorek, 3 lipca 2012

Czekam i czekam i doczekać się nie mogę.
Mam nadzieję że nie będzie zły o to że dziś tylko zupa na obiad/ kolację.
Odliczam dni do weekendu i odliczam dni do mojego urlopu.
Pojedziemy nad morze, pierwszy ktoś kogo strasznie kocham daje mi tak wiele.

Letni remanent w duszy

Lato w mieście. Dziwnie. Moje pierwsze lato kiedy nie mam tej swobody wędrowania gdziekolwiek z psem czy chociażby pobyczenia się z książką na ogrodzie. Lato w betonowej osiedlowej dżungli, troszkę straszne.
Jak wiele się zmieniło w moim zabieganym życiu odkąd zimą a właściwie już wcześniej podjęłam decyzję o wyjeździe , o przeprowadzce. Każdego dnia uczę się życia na nowo , uczę się samej siebie zupełnie na nowo. Zimny luty, ból i rozpacz mojej mamy kiedy zapakowani wyruszaliśmy w daleką podróż. I ta nasza życiowa podróż chyba cały czas trwa , kontynuujemy ją każdego dnia , walczymy , wspieramy się. Nie jest łatwo , nowi ludzie , otoczenie , brak kogokolwiek poza Wojtkiem z kim mogłabym spędzać czas w długie popołudnia.Strach i niepewność pośród zupełnie obcych czasem wrogich ludzi. A tak mi się czasem wydaje, że przeszkadzam , że nie w porę.
Czasem się boję, boję się że siedząc sama w pustym mieszkaniu zasłuchana i czekająca , gdzieś się tam powoli zatracę , uschnę niczym kwiat bez odpowiedniego dostępu do wody. Mam mnóstwo lęków w sobie, nie potrafię się łatwo przed ludźmi otworzyć a to z kolei zamyka przede mną wiele drzwi, zbyt wiele. Nie ufam od razu , zawsze doszukuję się jakiegoś podstępu kiedy ktoś zbyt chętnie ze mną rozmawia. 
Brak pewności siebie. Do tej pory zastanawiam się jak to się stało że spotkałam kogoś takiego jak Wojtek, dlaczego mnie kocha i chce być ze mną, co powoduje że pomimo moich najróżniejszych nastrojów kocha mnie coraz bardziej. Strach się jeszcze pojawia nieproszony , nie tak często ale jednak jeszcze się czai gdzieś pod przymkniętą powieką. Strach że się obudzę z błogiego , szalonego snu. Obudzę się sama , opuszczona, że odejdzie jak wielu innych ludzi w moim życiu, znajomych, przyjaciół, bliskich. 
Miasto jest i piękne i jednocześnie wrogie. Przycupneliśmy na chwilę , w przerwie przed kolejnym etapem życia. Obieramy nowy kierunek i drogę, podejmujemy wybory. 
Czasem czuję że wszystko w moim życiu przychodzi  z wielkim opóźnieniem , inaczej niż u wielu innych znajomych.
Chciałabym mieć swój własny kąt, swój azyl z którego nikt mnie nigdy nie przegoni, nie wypędzi.
Kawałek ziemni , ogród , kilka kotów , psy i przede wszystkim chciałabym być już matką , mieć kolejną istotę do kochania. Strasznie mi tego ostatnio brakuje , czuję się niepełną kobietą.
Nie chcę się żalić , nie chcę płakać chcę być tylko szczęśliwa.