poniedziałek, 27 czerwca 2011

On

Wojtek ma przyjechać na weekend, jestem jednocześnie szczęśliwa i taka rozkojarzona , rozemocjonowana, niekompletna. Nie mogę sobie znaleźć miejsca i chciałabym mu pokazać jak najwięcej wszystkiego. I żeby czas starczyło na to wszystko co pojawia się w planach, żebyśmy nigdy nie musieli wyswabadzać się z objęć, pocałunków. Żeby zasypiać i budzić się zawsze razem, razem rozwiązywać problemy i cieszyć się małymi szczęściami. Składać je w jedną całość tworząc piękną mozaikę naszego wspólnego życia.
Jestem straszną romantyczką i nie zawsze dobrze na tym wychodzę, potykam się czasem o pozostawione drobinki.
Może ja po prostu po raz pierwszy wiem że z W. jest zupełnie inaczej niż z Maćkiem.
Wtedy kłamstwo goniło kłamstwo a niedomówienia pojawiały się na każdym kroku.
Zaczęłam mieć przed nim coraz więcej tajemnic, ale uczyłam się od niego.
Bywałam nieznośna i marudna ale chyba specjalnie prowokowałam to żeby poszedł, nie byłam gotowa na taki związek, z kimś takim.
A teraz jest inaczej i wszystko układa się tak jak powinno.
Mamy jasne i wspólne cele.
Chyba się powoli w nim zakochuję , na razie jest mnóstwo najróżniejszych emocji ale widzę w którą to stronę  idzie i bardzo mi się to podoba.
NARESZCIE , NARESZCIE , NARESZCIE, NARESZCIE.
Zła passa chyba za mną . Koniec z nieodpowiedzialnymi , dziecinnymi facetami.



Teraz moja kolej na szczęście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz