Kolejny leniwy dzień w pracy. Nie jest zła ale nie jestem przyzwyczajona do tego że siedzę , każda sekunda wydaje się niczym godzina i tylko odmierzam czas do końca.
Najgorzej że w domu przez to jestem tak zmęczona że niewiele udaje mi się zrobić z rzeczy zaplanowanych. Ale nic to , nie ważne.
Najważniejsze że dziś już piątek, Wojtek też wcześniej wraca , mamy oboje wolny weekend , nigdzie nie trzeba się spieszyć , można nareszcie się porzadnie wyspać.
To straszne że ja żyję tylko od weekendu do weekendu a teraz z utęsknieniem czekam na święta , także nasza przeprowadzka zbliża się wielkimi krokami , może nie wiosną czy latem ale w końcu się z tego bagienkowego miasta wyniesiemy. Nie jest tu źle ale widujemy się tak rzadko i tak jesteśmy ograniczeni finansowo że wszystkiego się odechciewa.
Wczoraj postanowiliśmy jednak pojechać do moich rodziców ale zanim to nastąpi chciałabym kupić sobie coś nowego a to nie takie łatwe , nie chcę żeby myśleli że tu dziadujemy , my poprostu żyjemy skromnie ale to wszystko do czasu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz