Leniwie. Nienawidzę takiego stanu a jednak mnie dopada. I to za każdym razem kiedy siedzę sama w domu czekając na powrót Wojtka. Jak można pracować w niedzielę , jego szef jest totalnym kretynem , najchętniej skopałabym ten jego głupi , ograniczony łeb.
Staram się jakoś przetrwać ale się nie udaje , nie lubię niedziel , kiedy wiem że jeszcze kilka godzin i znów będę musiała iść do tej popierdolonej pracy. Nie nadaję się tam , nienawidzę jej a ona z każdym dniem , z każdą godziną mnie osacza i obezwładnia. Czuję się źle kiedy tam jestem , taka wyalienowana strasznie, ludzie nieprzyjaźni i niemili , czasami jest tak że przez cały dzień nie mam z kim pogadać , to mnie wykańcza psychicznie , pojawiają się znów obawy , ja się czuję coraz gorzej i coraz mniej warta
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz