poniedziałek, 30 września 2013

W oczekiwaniu , pierwsze podrygi

Odezwał się w nas duch przedsiębiorczy. Każdej niedzieli jeździmy , rezygnując z błogiego snu i ciepłego łóżeczka aby kilka godzin sprzedawać wszystko to co nam nie jest potrzebne na pchlim targu.
Raz jest lepiej , raz gorzej ale to zawsze jakaś fajna alternatywa. ja oczywiście poza tym że staram się pozbyć jak największej liczby rzeczy niepotrzebnych , przeszukuję wszystkie inne stanowiska w poszukiwaniu małych cudeniek. A oczywiście najbardziej interesują mnie zwłaszcza o tej porze roku wszelkie ozdoby dotyczące świąt . Poza tym jak zawsze staram się wyłapać możliwie wcześnie odpowiednie prezenty świąteczne bo nie lubię tego zostawiać na ostatni moment , kiedy w sklepach roi się od wszystkiego a tak naprawdę niewiele można wtedy znaleźć

Sporo się wydarzyło , sporo zaległości ale nic to najważniejsze że powoli, powoli idziemy do przodu, przed siebie .
Ślub za nami , nie powiem że bez negatywnych emocji ale widać taki tego urok.
Mieszkanie też już sobie upatrzyliśmy w Zielonej Górze ale na razie , no właśnie na razie jesteśmy jeszcze przywiązani tutaj pewnymi sprawami, a chciałabym już być jak najdalej stąd , mieć swoje , nasze własne mieszkanie i nie przejmować się niczym co złe , a zwłaszcza teściową która na każdym kroku stara się nam wszystko zepsuć. Prawie jej się udaje ale my też tak łatwo się nie damy

Jesienne powroty

Zaległości ścigają mnie wszędzie , muszę w końcu się z nimi uporać bo inaczej pochłonie mnie nieskończenie wielka czarna dziura.
Kiedy już ogarnęliśmy wszelkie sprawy związane z naszym ślubem i weselem , kiedy sprawę mieszkania też można powiedzieć mamy załatwioną nie mam wymówki i usprawiedliwienia dlaczego tak ciężko mi czasem a w ostatnim okresie bez przerwy, siąść mi i coś naskrobać.
Olsztyn nie zadowala , dołuje i ciągnie w dół i wiem że to nie jest wina miasta samego w sobie ale ludzi którzy tu mieszkają. Kiedy przyjechałam tu 1.5 roku temu zderzyłam się z zupełnie inna mentalnością większym ograniczeniem i wiecznym zrzędzeniem. Do tego moja nowa rodzinka , nie życzyłabym takiej najgorszemu wrogowi. Nie ma rodziny jest ciągła kłótnia i niedomówienia , niezadowolenie. Każde święta przebiegają wg takiego samego scenariusza, siedzi się sztywno, sztucznie uśmiecha , żałosne przedstawienie, sztuczne udawanie rodziny , gadanie na każdego za plecami. Chcemy się stąd wypisać jak najszybciej ale wiadomo organizacja pewnych spraw musi potrwać .
Ale jak już mówiłam miasto samo w sobie nie jest złe. Nawet tu można zorganizować sobie czas i życie we właściwy sposób . 
Zwłaszcza teraz kiedy jesień daje tyle możliwości , choć ja i tak odkąd skończyło się lato myslę już tylko o świętach.