poniedziałek, 30 września 2013

Jesienne powroty

Zaległości ścigają mnie wszędzie , muszę w końcu się z nimi uporać bo inaczej pochłonie mnie nieskończenie wielka czarna dziura.
Kiedy już ogarnęliśmy wszelkie sprawy związane z naszym ślubem i weselem , kiedy sprawę mieszkania też można powiedzieć mamy załatwioną nie mam wymówki i usprawiedliwienia dlaczego tak ciężko mi czasem a w ostatnim okresie bez przerwy, siąść mi i coś naskrobać.
Olsztyn nie zadowala , dołuje i ciągnie w dół i wiem że to nie jest wina miasta samego w sobie ale ludzi którzy tu mieszkają. Kiedy przyjechałam tu 1.5 roku temu zderzyłam się z zupełnie inna mentalnością większym ograniczeniem i wiecznym zrzędzeniem. Do tego moja nowa rodzinka , nie życzyłabym takiej najgorszemu wrogowi. Nie ma rodziny jest ciągła kłótnia i niedomówienia , niezadowolenie. Każde święta przebiegają wg takiego samego scenariusza, siedzi się sztywno, sztucznie uśmiecha , żałosne przedstawienie, sztuczne udawanie rodziny , gadanie na każdego za plecami. Chcemy się stąd wypisać jak najszybciej ale wiadomo organizacja pewnych spraw musi potrwać .
Ale jak już mówiłam miasto samo w sobie nie jest złe. Nawet tu można zorganizować sobie czas i życie we właściwy sposób . 
Zwłaszcza teraz kiedy jesień daje tyle możliwości , choć ja i tak odkąd skończyło się lato myslę już tylko o świętach. 









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz