Z jednej strony nie mogę się doczekać kiedy to nastąpi, kiedy jjuż będzie można zobaczyć i dotknąć naszą małą kruszynke. Przejść z jednego etapu w drugi, poczuć się w pełni jak dorosły , odpowiedzialny człowiek , pokazać cały świat taki jaki jest i brać z niego pełnymi garściami.
Jednak im bliżej rozwiązania tym więcej obaw i strachu czy sobie poradzę, czy będę taką matką jaką zawsze chciałam się stać , albo taką jakiej ja nie miałam.
Nie chce przez to powiedzieć że moja mama jest zła, bo to nie prawda.
Dała nam to wszystko co tylko mogła jednak świat w jakim się wychowała , zły system który zabrał jej młodość i swobodę działania odcisnal pewien ślad , do tego doszła ozieblosc mojej babci która wychowana bez matki nie umiała zmienić w sobie pewnych zachowań.
Dziś widzę jak bardzo odzialowywalo to na moja mamę, jak bardzo teraz jest samotna w chwili kiedy ja i moje siostry poszliśmy każda w swoją stronę.
Ale nie o tym miałam pisać.
Obawiam się wielu rzeczy, sytuacji które będą dla mnie zupełnie nowe, nieznane.
Jak to wszystko okiełznać nie robiąc krzywdy mojemu dziecku zbytnią opiekunczoscia a jednocześnie chroniąc go przed złem całego świata.
Ile można pozwolić a gdzie jest granica której nie można przekraczać.
Ja sama dopiero uczę się całego świata i nie wszystko jeszcze potrafię zrozumieć. Jak w tej sytuacji powinno się żyć aby tej malutkiej istotce kryjące się jeszcze w moim brzuchu pokazać całe piękno świata a jednocześnie ochronić przed całym jego brudem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz