wtorek, 23 sierpnia 2011

dziwnie

Mieszkamy już razem i teraz trzeba się w odpowiednich proporcjach do siebie dopasować.
Na początku przeraziło mnie takie zabałagabnienie ale już jest w jak najlepszym porządku

piątek, 22 lipca 2011

:D

http://www.youtube.com/watch?v=V_yWVQHKiws&feature=related

małe szczęścia

Powiedział ze mnie kocha, powtarza to bardzo często.
Mówi że chce każdego dnia się przy mnie budzić i że jestem światłem w jego życiu.
Kiedy był u mnie poprzednim razem , czyli jakiś tydzień temu :), powiedział że gdybym od niego odeszła posypałby się.Nie poradziłby sobie, zaczął znów pić z czasem.
Wiem że jest silny i że dzięki swojej silnej woli i zaciętości potrafił po tylu latach z tego wyjść ale mógłby sobie nie poradzić gdybym nagle się odwróciła.
Tylko że ja wcale tego nie chcę, nie chcę odchodzić, odwracać się, wycofywać.
Kocham go i chcę z nim budować moją nowa przyszłość.
Chcę rozpoczynać z nim każdy dzień i każdy dzień przy nim i z nim kończyć.
To wszystko się dzieje tak po prostu bez pośpiechu, bez nerwowego zacięcia jakie towarzyszyło mi przez cały czas bycia z Maćkiem, ciągłe nerwy i strach. A teraz kiedy w moim życiu po tylu burzliwych momentach pojawił się Wojtek nagle wszystko wokół pięknieje.
Czasami nie mogę uwierzyć jak byłam głupia brnąc w to bagno z panem M.
Wiedząc że i tak z tego nic nie wyjdzie szalałam a teraz nareszcie widzę jak powinien wyglądać zdrowy, normalnie funkcjonujący związek.
Kocham go i chcę być przy nim zawsze, chcę z nim robić i przeżywać wszystko i chcę z nim mieć dziecko.
Zapytał mnie tydzień temu czy chcę mieć dzieci , odpowiedziałam mu ze bardzo ,że tak.
Nie wiem jak on na to patrzy i czego on chciałby ale raz nawet powiedział że jak za każdym razem kochając się marnujemy miliony potencjalnych dzieci :D tak chciałby mieć jednego większego.
Ale to jeszcze kwestia wielu rozmów i dyskusji wszystko musi mieć swój czas odpowiedni.
Za kilka godzin znów go zobaczę i poczuje.
Kocham go

poniedziałek, 18 lipca 2011

Moje szczęście

Rozpiera mnie tajemnicza , dziwna energia i takie fantastyczne szczęście że nie mogę usiedzieć, nie mogę nie myśleć o nim , o nas. Jestem szczęśliwa, czasami nie mogę aż uwierzyć w to co się dzieje.
Rodzina go zaakceptowała od razu, on czuje się swobodnie i tak jak powinno być i wszystko wskazuje że będzie w moim życiu nareszcie tak jak zawsze chciałam żeby było.
Czekałam na to tyle lat ale w końcu jest.
Jeżeli wszystko się uda i Wojtek pozałatwia swoje sprawy, przyjedzie w piątek i już się nie mogę doczekać.

wtorek, 12 lipca 2011

Plany

Po tym pierwszym wspólnym weekendzie za chwilę przyjdzie czas na kolejny i kolejny.
Czekam na niego jak na jakieś ważne wydarzenie i tak jest.
Pierwszy raz jestem z kimś tak realnie, tak namacalnie.
Wiem ile zależy ode mnie ile od niego a ile musimy sami z siebie dać razem , wspólnie.
I to jest piękne.
Chyba mogę już powiedzieć że go kocham choć po przygodach z M. po tym jak mnie potraktował i jak zakończył się tamten związek dla którego gotowa byłam na wszystko, teraz z Wojtkiem jest tak namacalnie inaczej. Nie boję się że urażę go byle czym , nie muszę się dostosowywać do jego chorych wyobrażeń.
Jestem dla niego ważna i on dla mnie i oboje szanujemy się nawzajem.
Dopiero kiedy w moim życiu pojawił się W. widzę jak wiele błędów popełniałam wcześniej i jak bardzo zatracona byłam w chorym związku bez przyszłości.
A teraz wszystko jest takie jak powinno być.
Czuję że się uda i że od tego tylko mały krok.

wtorek, 28 czerwca 2011

On dla mnie

A oto co dostaję od niego co sprawia że jestem cholernie szczęśliwa dzięki niemu:
"Gdy czerwień nieba
spowija czerwcowy wieczór,
myśl o Tobie
dodaje nadziei
ze jesteś Tą jedyną....
która delikatna jak płatek róży
roztapia me lodowe serce....
pokazując mi
że też mogę kochać"
Kocham go za to, za uczucie jakie mi daje i to jak się czuję dzięki jego bliskości.

Moje kochanie

Cudownie jest rozmawiać z nim słyszeć  w pierwszych słowach które do mnie  mówi do mnie kochanie.
Już dawno tak nie było, już się odzwyczaiłam, przestawałam wierzyć że kiedyś się znów będę tak czuła.
Przyjedzie w piątek po południu i będzie ze mną aż do niedzieli. spędzimy razem dwie noce.
Będziemy się mogli poznać i nigdzie nie spieszyć. Będziemy tylko my i nasze emocje.
Kiedy dziś z nim rozmawiałam wspomniał że chciałby żeby moi rodzice go zaakceptowali , żeby nie stawali nam na drodze. I to też jest pierwszy raz kiedy ktoś z kim jestem robi coś takiego bardzo świadomie.
Wiem jacy są moi rodzice i jak jest ważne dla nich to żeby ktoś z kim jestem był dobrym człowiekiem.
Żeby mnie szanował i jeżeli chce ze mną być żeby to miało odpowiedni kierunek.
Nie chcę za bardzo wybiegać w przyszłość ale wierzę że nam się uda, że będziemy świadomi siebie i tego co razem możemy osiągnąć.http://www.youtube.com/watch?v=ppBDuHaStvs&NR=1

poniedziałek, 27 czerwca 2011

On

Wojtek ma przyjechać na weekend, jestem jednocześnie szczęśliwa i taka rozkojarzona , rozemocjonowana, niekompletna. Nie mogę sobie znaleźć miejsca i chciałabym mu pokazać jak najwięcej wszystkiego. I żeby czas starczyło na to wszystko co pojawia się w planach, żebyśmy nigdy nie musieli wyswabadzać się z objęć, pocałunków. Żeby zasypiać i budzić się zawsze razem, razem rozwiązywać problemy i cieszyć się małymi szczęściami. Składać je w jedną całość tworząc piękną mozaikę naszego wspólnego życia.
Jestem straszną romantyczką i nie zawsze dobrze na tym wychodzę, potykam się czasem o pozostawione drobinki.
Może ja po prostu po raz pierwszy wiem że z W. jest zupełnie inaczej niż z Maćkiem.
Wtedy kłamstwo goniło kłamstwo a niedomówienia pojawiały się na każdym kroku.
Zaczęłam mieć przed nim coraz więcej tajemnic, ale uczyłam się od niego.
Bywałam nieznośna i marudna ale chyba specjalnie prowokowałam to żeby poszedł, nie byłam gotowa na taki związek, z kimś takim.
A teraz jest inaczej i wszystko układa się tak jak powinno.
Mamy jasne i wspólne cele.
Chyba się powoli w nim zakochuję , na razie jest mnóstwo najróżniejszych emocji ale widzę w którą to stronę  idzie i bardzo mi się to podoba.
NARESZCIE , NARESZCIE , NARESZCIE, NARESZCIE.
Zła passa chyba za mną . Koniec z nieodpowiedzialnymi , dziecinnymi facetami.



Teraz moja kolej na szczęście.

niedziela, 26 czerwca 2011

Mój mały powrót

Po kilku miesiącach postanowiłam tu wrócić, może bardziej świadoma siebie , bardziej szczęśliwa ale wracam.
Za dużo się dzieje, za dużo mniej jasnych , pełniejszych spraw. Zawsze coś się gmatwa, zagina , nie pozwala iść z wyprostowanymi plecami.
Bo ja wcale nie chcę od życia zbyt wiele, chcę tylko drobne na szczęście.
Na małe wzloty i upadki, male radości i chwilę szczęścia.
I żeby był zawsze i czule mnie tulił kiedy jest mi źle.