To będzie moja, nasza pierwsza wigilia kiedy podobnie jak wcześniej moje siostry przyjadę do rodziców z daleka. Jestem oczekiwana , wyczekiwana , wytęskniona.
Pierniki zrobione , jutro polukruję i je nieco upiększę , pierogi w zamrażarce razem z uszkami , została mi jeszcze do zrobienia ryba. Czeka nas jeszcze mała rodzinna kolacja dawanie i przyjmowanie prezentów, daleka podróż i święta się zaczną .
Na razie nie mamy jeszcze choinki ale myślę że problem ten można rozwiązać jak najprościej.
Książki. Koty. Czekolada. Łóżko. kawa. Gorąca herbata.. Nowy Jork. Londyn. Bieszczady.Język polski. Język Angielski. Język Hiszpański. Marzenia. Muzyka. Filmy. Świerze powietrze. Pieczarki.
niedziela, 16 grudnia 2012
niedziela, 28 października 2012
Nie mogę się już świąt doczekać . Mam jakieś plany , marzenia ale czy uda mi się ze wszystkim na czas i czy finansowo uda mi się to okiełznać. Ale ja mam taki niesamowity zapał i jestem tak niecierpliwa że chciałabym mieć wsztsko od razu , natychmiast a wiem że na pewne rzeczy bedzie trzeba czekać pewnie dłużej. Chcę zrobić pierniki , kompletuję powoli prezenty,chciałabym jeszcze jakieś dekoracje zrobić sama czy może kartki ale to się zobaczy
piątek, 12 października 2012
jesiennie
Kolejny leniwy dzień w pracy. Nie jest zła ale nie jestem przyzwyczajona do tego że siedzę , każda sekunda wydaje się niczym godzina i tylko odmierzam czas do końca.
Najgorzej że w domu przez to jestem tak zmęczona że niewiele udaje mi się zrobić z rzeczy zaplanowanych. Ale nic to , nie ważne.
Najważniejsze że dziś już piątek, Wojtek też wcześniej wraca , mamy oboje wolny weekend , nigdzie nie trzeba się spieszyć , można nareszcie się porzadnie wyspać.
To straszne że ja żyję tylko od weekendu do weekendu a teraz z utęsknieniem czekam na święta , także nasza przeprowadzka zbliża się wielkimi krokami , może nie wiosną czy latem ale w końcu się z tego bagienkowego miasta wyniesiemy. Nie jest tu źle ale widujemy się tak rzadko i tak jesteśmy ograniczeni finansowo że wszystkiego się odechciewa.
Wczoraj postanowiliśmy jednak pojechać do moich rodziców ale zanim to nastąpi chciałabym kupić sobie coś nowego a to nie takie łatwe , nie chcę żeby myśleli że tu dziadujemy , my poprostu żyjemy skromnie ale to wszystko do czasu
Najgorzej że w domu przez to jestem tak zmęczona że niewiele udaje mi się zrobić z rzeczy zaplanowanych. Ale nic to , nie ważne.
Najważniejsze że dziś już piątek, Wojtek też wcześniej wraca , mamy oboje wolny weekend , nigdzie nie trzeba się spieszyć , można nareszcie się porzadnie wyspać.
To straszne że ja żyję tylko od weekendu do weekendu a teraz z utęsknieniem czekam na święta , także nasza przeprowadzka zbliża się wielkimi krokami , może nie wiosną czy latem ale w końcu się z tego bagienkowego miasta wyniesiemy. Nie jest tu źle ale widujemy się tak rzadko i tak jesteśmy ograniczeni finansowo że wszystkiego się odechciewa.
Wczoraj postanowiliśmy jednak pojechać do moich rodziców ale zanim to nastąpi chciałabym kupić sobie coś nowego a to nie takie łatwe , nie chcę żeby myśleli że tu dziadujemy , my poprostu żyjemy skromnie ale to wszystko do czasu
niedziela, 7 października 2012
Leniwie. Nienawidzę takiego stanu a jednak mnie dopada. I to za każdym razem kiedy siedzę sama w domu czekając na powrót Wojtka. Jak można pracować w niedzielę , jego szef jest totalnym kretynem , najchętniej skopałabym ten jego głupi , ograniczony łeb.
Staram się jakoś przetrwać ale się nie udaje , nie lubię niedziel , kiedy wiem że jeszcze kilka godzin i znów będę musiała iść do tej popierdolonej pracy. Nie nadaję się tam , nienawidzę jej a ona z każdym dniem , z każdą godziną mnie osacza i obezwładnia. Czuję się źle kiedy tam jestem , taka wyalienowana strasznie, ludzie nieprzyjaźni i niemili , czasami jest tak że przez cały dzień nie mam z kim pogadać , to mnie wykańcza psychicznie , pojawiają się znów obawy , ja się czuję coraz gorzej i coraz mniej warta
Staram się jakoś przetrwać ale się nie udaje , nie lubię niedziel , kiedy wiem że jeszcze kilka godzin i znów będę musiała iść do tej popierdolonej pracy. Nie nadaję się tam , nienawidzę jej a ona z każdym dniem , z każdą godziną mnie osacza i obezwładnia. Czuję się źle kiedy tam jestem , taka wyalienowana strasznie, ludzie nieprzyjaźni i niemili , czasami jest tak że przez cały dzień nie mam z kim pogadać , to mnie wykańcza psychicznie , pojawiają się znów obawy , ja się czuję coraz gorzej i coraz mniej warta
piątek, 24 sierpnia 2012
Praca a właściwie jej leniwy przebieg mnie dobija niemiłosiernie. Tyle czasu straconego bezpowrotnie i co niestety co jest w tyn najgorsze finansowo tez kiepsko. Jedynie to mnie trzyma przy życiu i pewnej takiej równowadze psychicznej to świadomość że jeszcze kilka miesięcy i kolejna przeprowadzka mnie czeka, p[rzeprowadzka tym razem z Wojtkiem i do miejsca mniej złośliwego , bardziej przyjaznego.
Olsztyn nie jest zły ale taka dziwna mentalnośc tu w ludziach siedzi , nie wiem , może to bliskość wschodniej granicy to powoduje.
Na razie nie zadomowiłam się tu aż tak jak powinnam bo wim że to nie jest miesce dla mnie , dla nas.To nie jest miejsce naszego postoju albo można powuiedzieć naszej pszystani życiowej.
Olsztyn nie jest zły ale taka dziwna mentalnośc tu w ludziach siedzi , nie wiem , może to bliskość wschodniej granicy to powoduje.
Na razie nie zadomowiłam się tu aż tak jak powinnam bo wim że to nie jest miesce dla mnie , dla nas.To nie jest miejsce naszego postoju albo można powuiedzieć naszej pszystani życiowej.
wtorek, 17 lipca 2012
z wizytą u....
Z wizytą u dziadka :D Powinnam napisać , zacząć od tego że kiedy babci nie ma dziadek szaleje. Czyli sprząta szafy i inne pawlacze. Zadzwonił dzisiaj , zaprosił , chciał żebyśmy przyjechali. Okazało się że sporą cześć rzeczy które mogłyby Wojtka zainteresować wyrzucił , zostawił jedynie cały stos ubrań.
Ale fajnie było pojechać do niego , posiedzieć , wypić kawę , posłuchać jego opowieści . Strasznie ciepły , niesamowicie miły człowiek.
trzy dni , cztery noce
Zostały tylko i aż trzy dni do urlopu.Już się nie mogę doczekać. Spakować się , pojechać w siną dal, gdzieś gdzie nigdy nie byłam. I oby pogoda dopisała, oby samochód dal z siebie wszystko i nie zawiódł.
Kocham , uwielbiam z nim jeździć samochodem , nawet jeżeli panikując sprawiam inne wrażenie, uwielbiam to.
Kocham , uwielbiam z nim jeździć samochodem , nawet jeżeli panikując sprawiam inne wrażenie, uwielbiam to.
piątek, 6 lipca 2012
lato lato lato :D
Upalne lato , straszliwie ale i tak to kocham.
Wszyscy narzekają , marudzą a kiedy tylko zrobi się odrobinę chłodniej od razu zrzędzenie.
Siedzę naga po kąpieli , włosy mi schną czuję na plecach ciepły , upalny powiew wiatru , napój miętowy czeka już tylko na ost. poprawki . Bosko
Wszyscy narzekają , marudzą a kiedy tylko zrobi się odrobinę chłodniej od razu zrzędzenie.
Siedzę naga po kąpieli , włosy mi schną czuję na plecach ciepły , upalny powiew wiatru , napój miętowy czeka już tylko na ost. poprawki . Bosko
wtorek, 3 lipca 2012
Letni remanent w duszy
Lato w mieście. Dziwnie. Moje pierwsze lato kiedy nie mam tej swobody wędrowania gdziekolwiek z psem czy chociażby pobyczenia się z książką na ogrodzie. Lato w betonowej osiedlowej dżungli, troszkę straszne.
Jak wiele się zmieniło w moim zabieganym życiu odkąd zimą a właściwie już wcześniej podjęłam decyzję o wyjeździe , o przeprowadzce. Każdego dnia uczę się życia na nowo , uczę się samej siebie zupełnie na nowo. Zimny luty, ból i rozpacz mojej mamy kiedy zapakowani wyruszaliśmy w daleką podróż. I ta nasza życiowa podróż chyba cały czas trwa , kontynuujemy ją każdego dnia , walczymy , wspieramy się. Nie jest łatwo , nowi ludzie , otoczenie , brak kogokolwiek poza Wojtkiem z kim mogłabym spędzać czas w długie popołudnia.Strach i niepewność pośród zupełnie obcych czasem wrogich ludzi. A tak mi się czasem wydaje, że przeszkadzam , że nie w porę.
Czasem się boję, boję się że siedząc sama w pustym mieszkaniu zasłuchana i czekająca , gdzieś się tam powoli zatracę , uschnę niczym kwiat bez odpowiedniego dostępu do wody. Mam mnóstwo lęków w sobie, nie potrafię się łatwo przed ludźmi otworzyć a to z kolei zamyka przede mną wiele drzwi, zbyt wiele. Nie ufam od razu , zawsze doszukuję się jakiegoś podstępu kiedy ktoś zbyt chętnie ze mną rozmawia.
Brak pewności siebie. Do tej pory zastanawiam się jak to się stało że spotkałam kogoś takiego jak Wojtek, dlaczego mnie kocha i chce być ze mną, co powoduje że pomimo moich najróżniejszych nastrojów kocha mnie coraz bardziej. Strach się jeszcze pojawia nieproszony , nie tak często ale jednak jeszcze się czai gdzieś pod przymkniętą powieką. Strach że się obudzę z błogiego , szalonego snu. Obudzę się sama , opuszczona, że odejdzie jak wielu innych ludzi w moim życiu, znajomych, przyjaciół, bliskich.
Miasto jest i piękne i jednocześnie wrogie. Przycupneliśmy na chwilę , w przerwie przed kolejnym etapem życia. Obieramy nowy kierunek i drogę, podejmujemy wybory.
Czasem czuję że wszystko w moim życiu przychodzi z wielkim opóźnieniem , inaczej niż u wielu innych znajomych.
Chciałabym mieć swój własny kąt, swój azyl z którego nikt mnie nigdy nie przegoni, nie wypędzi.
Kawałek ziemni , ogród , kilka kotów , psy i przede wszystkim chciałabym być już matką , mieć kolejną istotę do kochania. Strasznie mi tego ostatnio brakuje , czuję się niepełną kobietą.
Nie chcę się żalić , nie chcę płakać chcę być tylko szczęśliwa.
Jak wiele się zmieniło w moim zabieganym życiu odkąd zimą a właściwie już wcześniej podjęłam decyzję o wyjeździe , o przeprowadzce. Każdego dnia uczę się życia na nowo , uczę się samej siebie zupełnie na nowo. Zimny luty, ból i rozpacz mojej mamy kiedy zapakowani wyruszaliśmy w daleką podróż. I ta nasza życiowa podróż chyba cały czas trwa , kontynuujemy ją każdego dnia , walczymy , wspieramy się. Nie jest łatwo , nowi ludzie , otoczenie , brak kogokolwiek poza Wojtkiem z kim mogłabym spędzać czas w długie popołudnia.Strach i niepewność pośród zupełnie obcych czasem wrogich ludzi. A tak mi się czasem wydaje, że przeszkadzam , że nie w porę.
Czasem się boję, boję się że siedząc sama w pustym mieszkaniu zasłuchana i czekająca , gdzieś się tam powoli zatracę , uschnę niczym kwiat bez odpowiedniego dostępu do wody. Mam mnóstwo lęków w sobie, nie potrafię się łatwo przed ludźmi otworzyć a to z kolei zamyka przede mną wiele drzwi, zbyt wiele. Nie ufam od razu , zawsze doszukuję się jakiegoś podstępu kiedy ktoś zbyt chętnie ze mną rozmawia.
Brak pewności siebie. Do tej pory zastanawiam się jak to się stało że spotkałam kogoś takiego jak Wojtek, dlaczego mnie kocha i chce być ze mną, co powoduje że pomimo moich najróżniejszych nastrojów kocha mnie coraz bardziej. Strach się jeszcze pojawia nieproszony , nie tak często ale jednak jeszcze się czai gdzieś pod przymkniętą powieką. Strach że się obudzę z błogiego , szalonego snu. Obudzę się sama , opuszczona, że odejdzie jak wielu innych ludzi w moim życiu, znajomych, przyjaciół, bliskich.
Miasto jest i piękne i jednocześnie wrogie. Przycupneliśmy na chwilę , w przerwie przed kolejnym etapem życia. Obieramy nowy kierunek i drogę, podejmujemy wybory.
Czasem czuję że wszystko w moim życiu przychodzi z wielkim opóźnieniem , inaczej niż u wielu innych znajomych.
Chciałabym mieć swój własny kąt, swój azyl z którego nikt mnie nigdy nie przegoni, nie wypędzi.
Kawałek ziemni , ogród , kilka kotów , psy i przede wszystkim chciałabym być już matką , mieć kolejną istotę do kochania. Strasznie mi tego ostatnio brakuje , czuję się niepełną kobietą.
Nie chcę się żalić , nie chcę płakać chcę być tylko szczęśliwa.
czwartek, 26 kwietnia 2012
zareagowałam bardzo gwałtownie ale to wszystko mnie tak bardzo przytłacza , przygniata i dusi że za chwilę eksploduję , nie mam już siły , nie chcę tak żyć , nie chcę dziadować , wiecznie bez pieniędzy, dlaczego on jest tak nieodpowiedzialny, dlaczego raz mówi że mam dysponować pieniędzmi bo jemu się wszystko w rękach strasznie szybko rozchodzi a dzisiaj mówi mi że zabrał mi kartę , że chce zamówić to czy tamto bez jakiejkolwiek konsultacji ze mną , całe życie byłam biedna , na nic sobie nie mogąc pozwolić , boje się że życie z tym człowiekiem będzie wyglądało tak samo a może i nawet gorzej, przestaję mu ufać
czwartek, 19 kwietnia 2012
Jutro będę zmuszona zrobić ciasto na sobotę, mam nadzieję że wszystko mi się uda i ciasto takie jakie chcę wyjdzie.
Za tydzień ponownie kolejny ważny dzień , urodziny Wojtka , chciałabym zrobić tort ale nie wiem jak to wszystko mi się uda :D
To zrobię dla niego jutro :D
http://mojewypieki.blox.pl/2011/09/Kruche-ciasto-z-malinami-i-lekka-bydyniowa-pianka.html
Za tydzień ponownie kolejny ważny dzień , urodziny Wojtka , chciałabym zrobić tort ale nie wiem jak to wszystko mi się uda :D
To zrobię dla niego jutro :D
http://mojewypieki.blox.pl/2011/09/Kruche-ciasto-z-malinami-i-lekka-bydyniowa-pianka.html
wtorek, 17 kwietnia 2012
dziwne uczucie kiedy oglądam Jego zdjęcia
jego dziewczyna nie jest pięknością , jest podobna do mnie tzn blondynka , wcale nie szczupła
małe ukłucie zazdrości kiedy bez skrępowania pokazuje się z nią wszędzie , rodzinie , znajomym .
Boli troszkę bo ja tak nigdy nie miałam , nigdy na to nie mogłam liczyć , jest z nią szczęśliwy , tym bardziej powracają poprzednie złe demony i walka z samą sobą , bo to było od początku skazane na niepowodzenie , od początku stałam na przegranej pozycji , pokaleczył mnie psychicznie potwornie , nie zasługiwałam na to , do teraz pomimo tego że jestem szczęśliwa w nowym , właściwym związku czuję ogromny żal o to do niego , o to co zrobił jak mnie zranił
jego dziewczyna nie jest pięknością , jest podobna do mnie tzn blondynka , wcale nie szczupła
małe ukłucie zazdrości kiedy bez skrępowania pokazuje się z nią wszędzie , rodzinie , znajomym .
Boli troszkę bo ja tak nigdy nie miałam , nigdy na to nie mogłam liczyć , jest z nią szczęśliwy , tym bardziej powracają poprzednie złe demony i walka z samą sobą , bo to było od początku skazane na niepowodzenie , od początku stałam na przegranej pozycji , pokaleczył mnie psychicznie potwornie , nie zasługiwałam na to , do teraz pomimo tego że jestem szczęśliwa w nowym , właściwym związku czuję ogromny żal o to do niego , o to co zrobił jak mnie zranił
niedziela, 15 kwietnia 2012
Nic się nie zmieniło pomimo tego jak daleko udało mi się wyjechać
nienawidzę takiej szarej rzeczywistości jaka zawsze mnie otacza.
Czuję się bardzo samotna w obcym , nieznanym mieście , nikt mnie nie wspiera nie zastanawia się nad tym co czuję i jak mi jest.
Powracają demony , siedziały cicho ukryte i czekały tylko na jakikolwiek gest czy zaproszenie z mojej strony.
Nienawidzę siebie i chcę umrzeć , znów co rano pojawia się to w mojej głowie.
Jestem nudna , nikomu nie potrzebna , zabieram nie swoje miejsce.
Znowu pełna niepewności i obaw, znowu prośba o szybką jakąkolwiek śmierć , nie chcę już nic i na niczym mi nie zależy.
nienawidzę takiej szarej rzeczywistości jaka zawsze mnie otacza.
Czuję się bardzo samotna w obcym , nieznanym mieście , nikt mnie nie wspiera nie zastanawia się nad tym co czuję i jak mi jest.
Powracają demony , siedziały cicho ukryte i czekały tylko na jakikolwiek gest czy zaproszenie z mojej strony.
Nienawidzę siebie i chcę umrzeć , znów co rano pojawia się to w mojej głowie.
Jestem nudna , nikomu nie potrzebna , zabieram nie swoje miejsce.
Znowu pełna niepewności i obaw, znowu prośba o szybką jakąkolwiek śmierć , nie chcę już nic i na niczym mi nie zależy.
Moje straszne demony
Niedzielna , poranna pustka
Źle się czuję , sama nie wiem co powoduje taki stan rzeczy, ale ja się psychicznie fatalnie czuję.Niby wiem że dobrze zrobiłam zostawiając wszystko za sobą ale z każdym dniem teraz zaczynam się zastanawiać czy sobie ze wszystkim poradzę.
Mam pracę , nie powinnam narzekać ale męczy mnie że gniję w domu nigdzie nie wychodząc. Nie znam miasta, ludzi nie jest mi łatwo zrobić tu cokolwiek. Pojawiają się stare demony, nienawiść do siebie i strach że zostanę z niczym. Nie mam nic czym mogłabym kogokolwiek zainteresować , nie mam tu znajomych czuję się nikim, jakaś taka niekompletna , głupia , niepotrzebna nikomu.
sobota, 14 kwietnia 2012
C
Chciałam poświęcić to miejsce tylko mojej znajomości i miłości do Wojtka a stało się tak że bojąc się rozdarcia pomiędzy jednego a drugiego bloga i w rezultacie zaglądałam tu tak rzadko, na chwilę tylko.
A teraz kiedy powróciłam tu skąd można powiedzieć kilka lat temu wyszłam , kiedy uporałam się z balastem poprzedniego bloga znów mogę w spokoju po wyżywać się pisząc tutaj.
A teraz kiedy powróciłam tu skąd można powiedzieć kilka lat temu wyszłam , kiedy uporałam się z balastem poprzedniego bloga znów mogę w spokoju po wyżywać się pisząc tutaj.
Zamieniłam swój cichy, spokojny zakątek na pełne brudu rozedrgane, głośne miasto.
Ale tak naprawdę zrobiłam coś czego wielu moich znajomych nie potrafiło.
Gniją w rodzinnych bagienkach , narzekając na swój los a przecież czasami trzeba tylko jeden krok , odrobina odwagi i można powiedzieć że cały świat pada nam do stóp.
Nie wiem jak daleko będę musiała tak iść i jak uda mi się wszystko sobie w swoim porządku poukładać ale najważniejsze żeby nie zatracić w sobie normalności.
Bo dopóki będę się każdego dnia budziła obok ukochanej osoby nic więcej nie potrzeba. Świadomość że mogę w końcu podarować komuś to wszystko co w sobie do tej pory chowałam dodaje mi sił.
Ale tak naprawdę zrobiłam coś czego wielu moich znajomych nie potrafiło.
Gniją w rodzinnych bagienkach , narzekając na swój los a przecież czasami trzeba tylko jeden krok , odrobina odwagi i można powiedzieć że cały świat pada nam do stóp.
Nie wiem jak daleko będę musiała tak iść i jak uda mi się wszystko sobie w swoim porządku poukładać ale najważniejsze żeby nie zatracić w sobie normalności.
Bo dopóki będę się każdego dnia budziła obok ukochanej osoby nic więcej nie potrzeba. Świadomość że mogę w końcu podarować komuś to wszystko co w sobie do tej pory chowałam dodaje mi sił.
Moje małe zmienne szczęście
Długo trwało zanim trafiłam tu ponownie , troszkę nerwowa sytuacja ale w końcu po jakiejś tam przerwie znów jestem. Już zapomniałam kiedy pisałam tu po raz ostatni. Tyle się w takim moim zapomnieniu wydarzyło, tyle pozmieniało, można by nawet powiedzieć że moje życie stanęło na głowie i to dosłownie.Za dużo by to opisywać , wolę skupić się teraz tylko na tym co przede mną a raczej przed nami.
Mieszkam zupełnie gdzie indziej , robię rzeczy o jakich wcześniej nawet nie myślałam , siedząc w swoim poprzednim słodkim zamknięciu nigdy nie przypuszczałam że aż tyle znajdę w sobie odwagi ale i pewnego rodzaju szaleństwa żeby tego wszystkiego dokonać.
Najważniejsze jednak jest to że bez odpowiedniego wsparcia i siły nie dałabym rady.
Gdy tak patrząc na to wszystko z boku zastanawiam się jak to się wszystko stało , dlaczego tak a nie inaczej, jak to się dzieje że życie układa się tak a nie inaczej.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











