niedziela, 27 października 2013

Zbliża się , zbliża

Święta, święta ja czuję tą niesamowitą atmosferę już od dawna ale dopiero teraz nieśmiało zaczynają pojawiać się wszelkie ozdoby i inne świecidełka.
Dziś zajrzałam na flomark , tym razem tylko jako kupiec a nie jak wcześniej jako sprzedająca. Troszkę mi brakuje jednak tych niedzielnych wyjazdów , zrywania się co świt  żeby mieć jak najlepsze miejsce.
Sama jednak nie jestem w stanie zabrać się ze wszystkim poza tym musiałabym dojechać autobusem.
Może po powrocie Wojciecha zaczniemy znów działać w tym kierunku.
Ale dziś jak już wcześniej zaczęłam wyszukiwać wszelkie świąteczne ozdoby, teraz pojawiło się ich zdecydowanie więcej
Już się nie mogę doczekać, ubierania choinki dekorowania mieszkania tym bardziej że tych ozdób przybywa z każdym dniem













Układamy nasz puzzle

I stało się , mamy mieszkanie. Doprowadziliśmy wszelkie formalności do końca , zapożyczyliśmy się na jakieś 30 lat i można powiedzieć że nie jesteśmy już bezdomni.
Sama nie wiem czy bardziej mnie cieszy fakt że już to za nami, że mamy wreszcie coś swojego czy bardziej przeraża to że że ten okres 30 lat jest na razie niewyobrażalnie daleki.
Za 30 lat będę miała jakieś sześćdziesiąt parę. Ciekawe jak to będzie wyglądać, jaka będę i jak się zmienię.
Na razie obserwując dzisiejszych 60-latków jestem przerażona , tak wielu z nich nie potrafi cieszyć się życiem jest zniechęcona i po prostu upierdliwa i zrzędząca. Wydaje im się że wszystko  im się należy bo ich młodość przypadła na czasy komunizmu, mają ustalone ramy których przekraczać nie mówiąc o ich rozbijaniu im się nie chce bo po co cokolwiek zmieniać lepiej ponarzekać i w ciepłym bezpiecznym bajorku sobie posiedzieć
Poza tym tak wiele kobiet nie potrafi zadbać o siebie , nie przykłada uwagi do tego jak wyglądają , jak się ubierają .Dlaczego tak się dzieje , co sprawia że przestają o siebie dbać ?
Mam nadzieję że moja daleka przyszłość będzie wyglądała inaczej , będzie miała o wiele więcej barw.
Bo jak to się mówi do odważnych świat należy. A ja za jakiś czas kolejny raz zmienię miasto i miejsce zamieszkania tylko że mam nadzieję tym razem już tam zakotwiczymy na dobre.
Chyba jeszcze nie mogę uwierzyć że mamy mieszkanie że nareszcie będę mogła urządzić je tak jak chcę i nie będziemy musieli pytać o zgodę kogokolwiek chcąc coś zmienić.
Jakiś mały skrawek naszego świata , pierwszy z wielu jakie przecież w życiu zdobędziemy.


poniedziałek, 30 września 2013

W oczekiwaniu , pierwsze podrygi

Odezwał się w nas duch przedsiębiorczy. Każdej niedzieli jeździmy , rezygnując z błogiego snu i ciepłego łóżeczka aby kilka godzin sprzedawać wszystko to co nam nie jest potrzebne na pchlim targu.
Raz jest lepiej , raz gorzej ale to zawsze jakaś fajna alternatywa. ja oczywiście poza tym że staram się pozbyć jak największej liczby rzeczy niepotrzebnych , przeszukuję wszystkie inne stanowiska w poszukiwaniu małych cudeniek. A oczywiście najbardziej interesują mnie zwłaszcza o tej porze roku wszelkie ozdoby dotyczące świąt . Poza tym jak zawsze staram się wyłapać możliwie wcześnie odpowiednie prezenty świąteczne bo nie lubię tego zostawiać na ostatni moment , kiedy w sklepach roi się od wszystkiego a tak naprawdę niewiele można wtedy znaleźć

Sporo się wydarzyło , sporo zaległości ale nic to najważniejsze że powoli, powoli idziemy do przodu, przed siebie .
Ślub za nami , nie powiem że bez negatywnych emocji ale widać taki tego urok.
Mieszkanie też już sobie upatrzyliśmy w Zielonej Górze ale na razie , no właśnie na razie jesteśmy jeszcze przywiązani tutaj pewnymi sprawami, a chciałabym już być jak najdalej stąd , mieć swoje , nasze własne mieszkanie i nie przejmować się niczym co złe , a zwłaszcza teściową która na każdym kroku stara się nam wszystko zepsuć. Prawie jej się udaje ale my też tak łatwo się nie damy

Jesienne powroty

Zaległości ścigają mnie wszędzie , muszę w końcu się z nimi uporać bo inaczej pochłonie mnie nieskończenie wielka czarna dziura.
Kiedy już ogarnęliśmy wszelkie sprawy związane z naszym ślubem i weselem , kiedy sprawę mieszkania też można powiedzieć mamy załatwioną nie mam wymówki i usprawiedliwienia dlaczego tak ciężko mi czasem a w ostatnim okresie bez przerwy, siąść mi i coś naskrobać.
Olsztyn nie zadowala , dołuje i ciągnie w dół i wiem że to nie jest wina miasta samego w sobie ale ludzi którzy tu mieszkają. Kiedy przyjechałam tu 1.5 roku temu zderzyłam się z zupełnie inna mentalnością większym ograniczeniem i wiecznym zrzędzeniem. Do tego moja nowa rodzinka , nie życzyłabym takiej najgorszemu wrogowi. Nie ma rodziny jest ciągła kłótnia i niedomówienia , niezadowolenie. Każde święta przebiegają wg takiego samego scenariusza, siedzi się sztywno, sztucznie uśmiecha , żałosne przedstawienie, sztuczne udawanie rodziny , gadanie na każdego za plecami. Chcemy się stąd wypisać jak najszybciej ale wiadomo organizacja pewnych spraw musi potrwać .
Ale jak już mówiłam miasto samo w sobie nie jest złe. Nawet tu można zorganizować sobie czas i życie we właściwy sposób . 
Zwłaszcza teraz kiedy jesień daje tyle możliwości , choć ja i tak odkąd skończyło się lato myslę już tylko o świętach. 









piątek, 17 maja 2013

piątkowe samotne nic nie robienie :D

Nie lubię kiedy Wojtek wychodzi na całą noc do pracy ale cóż zrobić , taki zawód , taka praca może kiedyś    będzie inaczej na razie musimy przyjmować to jak jest.
pamiętam kiedy musiał wyjechać zaledwie tydzień po moim przyjeździe do niego , po mojej przeprowadzce. Było ciężko również ze względu na to że mieszkaliśmy na jakiejś odludnej dzielnicy gdzie jedyny sklep zamykano o 20 , nie mówiąc już o cenach jakie tam były. nawet internetu nie mieliśmy i tym bardziej ciężko nam było szukać innego lokum ale na szczęście nam się udało.
Mieszkanie może nie za duże , choć wtedy wydawało nam się ogromne , ale najważniejsze że nie trzeba dojeżdżać autobusami . Jest kuchnia której w poprzednim nie było i co najważniejsze stąd mamy wszędzie blisko.
Ale bywa że i teraz tu Wojtek zmuszony iść na noc choć jak twierdzi bardzo to lubi a ja już się nie boję zasypiać sama. A  kiedy mam za dużo czasu , kiedy mogę w spokoju posiedzieć sama w domu bywa że tracę czas cenny na jakieś bzdety ale z drugiej strony kiedy przez cały tydzień zmuszona jestem spinać się i pilnować żeby się wyspać jeden dzień nic nie robienia nic mi nie zrobi.
Mogę zawsze nadgonić zaległości w filmie bo czytam w pracy , w domu nie zawsze mi się chce.