poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Nie ma to jak rodzinka -cz.3 przeprowadzki

Niecierpliwa jestem i zamiast spokojnie zastanowić się nad wieloma sprawami , reaguję od razu , bez przemyślenia czegokolwiek. Mam czasem wrażenie że jestem strasznym złoścliwcem. W ogóle mam czasem wrażenie że jestem straszliwie sprzeczna , bo i potrafię być złośliwcem i buduję sobie ten nastrój i kłuję nim wszystkich dookoła a jednocześnie wzruszam się czasem tak że łez nie potrafi zatamować nic. Może to jakieś rozchwianie emocjonalne albo jakaś ukryta choroba ale mam tak właśnie czasem. Jestem cierpliwa ale kiedy już ktoś choć raz mnie z tej spokojności wyprowadzi to biada. Wtedy gryzę do krwi.Nie lubię tego bo później męczą mnie wyrzuty sumienia że może za ostro za bardzo dosadnie ale głupoty nie lubię i powinno się ją tępić. 
Jesteśmy w trakcie organizacji ślubu i pomimo tego jak nas to niesamowicie cieszy bywają dni kiedy jak wczoraj nie mam siły nawet oddychać. 
Kilka dni tenu kiedy informowaliśmy wstępnie wszystkich o tym co nas czeka, o naszych planach okazało się że mama mojego W. krzycząc dała do zrozumienia że nie zamierza być na naszym ślubie ponieważ wybiera się do Niemiec. Dopiero wtedy dowiedzieliśmy się że bliska kuzynka W. bierze ślub tydzień później niż my. Niby nic takiego ale szkoda że my jako ostatni sie o tym dowiedzieliśmy. Najpierw mamusia , później babcia a wczoraj kuzyneczka starała się nas przekonać żebyśmy zdecydowali się na zmianę terminu. W. jest rozdarty , widzę to jak go to gryzie, jak się tym przejmuje. Przykro że rodzona matka stwarza takie problemy, że nie przyjedzie że woli tam  Najsmieszniejsze że większość rodziny przyjedzie najpierw do nas a później do Niemiec. I nie stanowi to dla nich najmniejszego problemu, a ona inaczej.
Chyba że o to chodzi żeby się tam pokazać bo jeżeli chodzi o koją przyszłą teściową to u niej normalne.
Dziś jakoś się uspokoiłam ale wczoraj byłam nawet skłonna do tego aby odwołać wszystko, dać sobie spokój i życ tak jak do tej pory ale z drugiej strony dlaczego , jakim prawem starają się poukładać nasze życie.
Oboje mamy fajną rodzinkę bo moja mama do dziś nie pogodziła się z tym że sama decyduję o swoim zyciu. Cóż , rodziny się nie wybiera

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz